TRZEBINIA

"... Spacer robi się coraz dłuższy, nie mała to mieścina. Czy wysiłek się opłacał? Hmm. Jeśli mierzyć wielkością zabytkowego szybu to...."



Nocna podróż i niewyspanie dawały mi się we znaki. I już nawet niewygodne plastikowe pociągowe siedzenia nie przeszkodziły mi w krótkiej drzemce podczas podroży do Trzebini. Trochę snu zawsze się przyda, zwłaszcza że kolejne emocje przede mną. Mam bowiem nadzieje, że Trzebinia nie będzie gorsza od Oświęcimia i również zaserwuje mi sporą ich dawkę. I chyba się sprawdzi. Mocne uderzenie już samego początku. Z dworca widzę tutejsze sanktuarium. Widok z wiaduktu nad torami potwierdza jego okazałość. Stąd widać też  przemysłową część miasta ze znaną rafinerią na czele. By przekonać się czy dalsza wędrówka przyniesie więcej widoków zabytków czy fabryk kieruje się w stronę centrum. W przeprawie pomaga mi plan regionu koło dworca. Jest i rynek, jest i pałac, jest i zabytkowa kopalnia. Powinno być dobrze. Chociaż pojawia się myśl, że gdyby było tu faktycznie dużo atrakcji – byłby plan miasta zamiast od razu całej okolicy… Nie ma co gdybać. Idę i sam sprawdzę. Drogi szmat i w końcu docieram do rynku. Niby odnowiony, niby ładny, ale jakiś bez klimatu. Zamiast ratusza – wieża zegarowa. Zamiast zabytkowych kamieniczek – stylizacja nowszego budownictwa. Nic tu nie zatrzymuje na dłuższą chwile, pędzę więc do kolejnego punktu zaznaczonego na przydworcowym planie – pałacu. Ten - odrestaurowany, wokół ładny park, ale i tu coś burzy estetykę. Chyba przyległe oddalone dosłownie o ok. 100 metrów zabudowania czy też baraki handlowo-usługowe. Ostatnia nadzieja w muzeum i zabytkowym szybie. Spacer robi się coraz dłuższy, nie mała to mieścina. Czy wysiłek się opłacał? Hmm. Jeśli mierzyć wielkością zabytkowego szybu – na pewno nie. I nie pomógł nawet ogólnej opinii o tym mieście napotkana w drodze powrotnej okazała świątynia. Trzebinia prócz sanktuarium niczym innym nie lśni, niczym innym nie zachwyca. Chyba, że Wy macie inne zdanie. Chętnie wysłucham, chętnie wrócę jeśli przegapiłem coś, co diametralnie zmieni moją opinie. Piszcie. A ja wbiegam na peron, bo nadjeżdża pociąg do Krakowa, który zabierze mnie jeszcze nie do samej stolicy, tylko do Krzeszowic.


TRASA


1. Dworzec kolejowy
2. Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej

3. Budynek hotelu "Pod zegarem"
4. Rynek
5. Dwór Zieleniewskich
6. Szyb "Zbyszek" dawnej kopalni "Siersza", obecnie Muzeum Regionalne
7. Kościoł pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła


DOJAZD



PODRÓŻ 11

A wcześniej...

A później...

Do początku podróży...